Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Metro 2033. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Metro 2033. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 listopada 2014

Metro 2034, Bunkier: Fabryka Mięsa

Metro jest pełnie tajemnic. Tajemnice są pełne zwłok...


26-28 września odbyła się druga edycja Bunkra, larpa w klimacie powieści Dymitra Głuchowskiego "Metro 2033". Akcja powieści dzieje się w świecie Moskiewskiego metra po atomowej zagładzie, która zabiła wszystkich ludzi na powierzchni i zamieniła ziemię w bezludne pustkowie. Jedynie w tunelach przetrwała ludzka cywilizacja, choć i tam nie jest łatwo.


Wydarzenie odbywało się w ostatni weekend września, w Furii, w Dąbrowie Górniczej. Jest to starannie przygotowana, profesjonalna miejscówka na strzelanki w opuszczonej fabryce, idealna na goszczenie takich imprez. Składa się z kilku pięter przygotowanych pomieszczeń z klimatycznymi wnętrzami. Piętro pierwsze zajmowały pomieszczenia stacji, zaś parter stanowił znajdujące się pod nią tunele, część gry toczyła się też w pobliżu budynku. Ogólnie należy pochwalić twórców tego miejsca, bo wnętrza oprócz ścian i korytarzy były wypełnione klimatycznymi przedmiotami, meblami i dekoracjami jakich ze świecą szukać na wielu innych larpach. Z drugiej strony pomieszczenia były jakieś takie zbyt przestronne, nie dość ciemne, nie dość klaustrofobiczne, zwłaszcza w porównaniu z zeszłorocznym bunkrem w Wojkowicach, gdzie przebywaliśmy pod ziemią co zostawiło po sobie bardzo mocne wrażenia.


Tym razem przygoda była skupiona bardziej na życiu stacji Timiżajewskiej, nienależącej do większych podziemnych organizacji stacyjki na uboczu, gdzie grupa mieszkańców starała się przetrwać ciężkie czasy przy względnie znośnym poziomie głodu, brudu i strachu. Większość uczestników stanowili mieszkańcy stacji, ale nie brakowało również przybyszy, a całość uzupełniał zagubiony oddział Polis znany uczestnikom poprzedniej edycji larpa. Ciężko mi pisać jak wyglądał scenariusz z perspektywy innych uczestników, natomiast opiszę jak sprawy się miały z mojej perspektywy.


Leonid Anoszenko, był zwykłym inżynierem Moskiewskiej Fabryki maszyn do pisania nr.41, kiedy na świat spadło najgorsze. Trafił na stację Timiżajewską w pierwszych tygodniach po wojnie i z racji swojego wykształcenia szybko stał się ważną osobą w utrzymaniu technicznej sprawności stacji. Zaczynałem więc jako członek rady stacji, jeden z prawie dziesięciu osób w radzie, gdzie wchodziły takie postaci jak szefowa straży, chirurg, profesor, naczelnik stacji, specjalistka od zaopatrzenia, czy ja, główny technik. Razem tworzyliśmy władze tej stacji, silną zwartą i budzącą zaufanie grupę dbającą o los mieszkańców.


Niestety nikt na stacji nie miał świadomości, że grupa ta stanowiła straszliwy kult wyznawców Podziemnego Czerwia, który karmił swe wierne sługi porcjami narkotyków w zamian za ofiary składane z żywych ludzi. Przewrotność tego scenariusza była dla mnie zaskakująca, gdyż gracze zajęci swoimi typowymi czynnościami, ciułaniem kasy z handelku, czy klepaniem mutków z łatwością padali ofiarami ludzi którym mieli ufać, stając się żywymi dawcami mięsa i energii życiowej dla Czerwia. Pierwszy chyba raz miałem przyjemność uczestniczyć w larpie w roli kogoś, kto chycha na cudze życie, by za nędzą porcję ćpuństwa oddać je w ofierze Czerwiowi w czasie ponurego rytuału. Oczywiście był to dla mnie świetny nakręcacz fabuły, bo postępy w pozyskiwaniu ofiar były odwrotnie proporcjonalne do kontroli nad funkcjonowaniem stacji, gdzie równocześnie panoszyli się żołnierze, pełzała rewolucja nazistów z IV Rzeszy, atakowały mutanty, a wojacy z polis walczyli o swe przetrwanie i ochronę zdobyczy technicznych z zeszłego roku. Z mojej perspektywy scenariusz larpa i wyposażenie wnętrz były najmocniejszymi elementami tego wydarzenia.


W czasie gry można było obserwować powolny rozkład wszelkich instytucji stacji i stopniowo narastający chaos. Z każdą chwilą było coraz bardziej niebezpiecznie. Finałem nocnej fabuły, było wywabienie czerwia z ukrycia przy pomocy naćpanego wyznawcy-samobójcy z przymontowaną do głowy bombą składanego w ofierze przy pomocy rady stacji, która z pomocą naukowca z Polis zsyntetyzowała narkotyk i mogła funkcjonować bez boga-czerwia. Niestety nie na długo. Zdemoralizowani rewolucją i zamieszaniem mieszkańcy dokonali zamachu zabijając naczelnika i rozpędzając władze na stacji. Przygody poszczególnych postaci na tym larpie mogły być rożne od mojej, bo scenariusz był rozbudowany, a historia na tyle wielowątkowa, że jedna osoba na pewno jej nie ogarnęła w całości. Jeśli macie swoje historie, lub pominąłem jakiś ciekawy wątek napiszcie w komentarzu :D


Z larpowych ficzerów muszę pochwalić wspaniale kontynuowany wątek hazardowy z zeszłego roku. Podziemne gry w krążki i krążki, oraz wyścigi ślimaków były wyjątkowe na skalę światowego larpingu, za co brawa dla Burzana.


Z drugiej strony brakowało bardzo orgów, których chyba było za mało w stosunku do tego jak urosła impreza. W wielu momentach ciężko było znaleźć MG, który mógłby pomóc. Było szczególnie odczuwalne kiedy jakieś zadanie już wykonane przez graczy czekało zawieszone w powietrzu na MG. Na przyszły rok zdecydowanie potrzeba więcej orgów. Tęsknię również za komputerowymi bajerami z poprzedniej edycji.


Podsumowując to była solidna impreza, żałuję, że nie mogłem być na piątkowych atrakcjach, ani na imprezie niedzielnej, ale niestety robota wzywała, a do dąbrowy górniczej blisko nie mam.
Do następnej wyprawy w głąb Metra...


I na koniec foteczki!
Te najładniejsze robiła Gac z Konwentów Południowych
Konwenty Poudniowe

czwartek, 4 września 2014

OldTown 2114 - Pubbing

Dobra, akcje akcjami, larpy larpami ale kiedyś trzeba tez się przejść na piwko.


Jest takie coś w tym roku, że wszyscy chcą się ustawiać na piwka i afterki, zatem orgowie OT wychodzą naprzeciw oczekiwaniom tłumów i organizują ogólnopolską operację pubbing.

Lubisz klimat postapo? Zagrywasz się w fallouta? Wpadnij na piwko z ludźmi, którzy żyją postapokalipsą i falloutem z dnia na dzień, przez kilkadziesiąt dni w roku. Można pogadać z orgami i uczestnikami tej wspaniałej imprezy i napić się z nimi piwka w licznych miastach naszej wspaniałej ojczyzny. Możesz nawet spotkać kilka prawdziwych osobistości.
A może zawsze chciałeś kogoś namówić na OT, ale nie wiesz jak? NIkt nie zrobi tego lepiej niż radosny tłum larpowiczów. Każdy kto był na OldTown, nie był na OldTown, albo chciałby pojechac na OldTown będzie mile widziany :D

PS: Wieść gminna niesie, że za przyjście w stroju postapo jest zniżka na piwko!

wtorek, 27 maja 2014

Pyrkon, Pyrkon 2014

Wiem, że minęło ze dwa miesiące od Pyrkonu, ale dopiero się zebrałem żeby coś o nim napisać.

No to jedziemy! Pyrkon był ZAJEBISTY! Kto kolwiek na cokolwiek by tam narzekał i tak by mnie to nie przekonywało, bo bawiłem się jak nigdy, poznałem wspaniałych ludzi, pobawiłem się na wszystkie znane sposoby.  Było tam w tym roku aż 25,000 ludzi, zatem dużo. Co najważniejsze dzięki organizacji Wioski Postapo można było spotkać ludzi z wszystkich konwentów i z każdym sobie co nieco pogadać, więc był to czysty miód, wanilia i wbrew pozorom prawdziwe rurki z kremem.


Stoisko OldTownowe, które miałem przyjemność obstawiać, stało sobie w samym sercu Pyrkonu na skrzyżowaniu pomiędzy halami wystawienniczymi. Obok nas rozmieściły sie BOBy, Metro 2033, a kawałek dalej dzicy Wakatili. Tuż za ścianą z kolei, przy arenie, stanowiska swoje miały inne ekipy postapowe, Slavers Team Outpost, Zakon i załoga Rafinerii. Nasze skromne obozowisko składało się z wystawy fotografii, Kina, komputera w którym można było wybadać z której krypty się pochodzi, stoiska z towarem handlowym Flying Caravans i sławnego "Namiotu Larpowego" znajdującego się na zapleczu. Tak się złożyło, że mieszkałem sobie tam na korytarzu hali, w jednym z zaułków, akurat przy ścianie OldTownowego kina, które 24/7 zapuszczało świeżo wyprodukowany trailer OldTownu. Wiem, że podobno wszyscy go już widzieli, ale zapodam jeszcze raz :D



W każdym razie siedząc obok kina długie godzin znam już go na pamięć, ale nie żałuję tej pamięci. Film jest zajebisty, za co Jos powinien dostać milion piw. No może ze dwa miliony.

Program, program Pyrkonu to jest dzieło wielkiego kalibru i aby go ogarnąć to trzeba by studiować go długie lata świetlne. Większość z najważniejszych rzeczy widziałem na jutubie, bo i tak nie miałbym czasu wszystkiego obejrzeć osobiście nie mówiąc już o uczestniczeniu we wszystkim. Przydałby się wehikulik czasu, z takim sprzętem to może było by wykonalne. Ja sam głównie prowadziłem punkty programu zamiast w nich uczestniczyć :D i paradox polega na tym, że przygotowałem się do prowadzenia jednej prelekcji, która zresztą udała się tak sobie. Za to prowadziłem zupełnie spontanicznie z Szyną prelekcję o OldTown (a jakże) oraz jeszcze bardziej spontanicznie pokaz mody postapo :D Wiec całkiem się narobiłem na tem Pyrkonie.

Dodatkowo prowadziłem też akcję dystrybucji brzeżków z pizzy, które rozeszły się w mgnieniu oka. Dawno już nie widziałem tak wygłodniałego na brzeżki tłumu. Troche bawilismy się trollując ludków dla radochy, ale to już zupełnie inna historia. Dobrze, że na tym konwencie nie ma alkoholu, bo nie wiem co by się tam wtedy działo, ale na szczęście orgowie zadbali o zdrowie uczestników i pilnowali, aby nie było spożycia wyskokowych trunków.



Na obiekcie był tez obecny znany w świecie postapo aktor filmów akcji, Ron Fapullus i rozdawał liczne autografy, niestety ja się nie załapałem na spotkanie z nim :/

Ogólnie jak ktoś ma jakieś zdjęcia ze mną lub z Ronem niech podeśle. Poniżej kilka fot jakie mam.




Na koniec dodam tylko, że Elegant Bastards w pięknym stylu wygrali połowę meczy i wypadli z turnieju nie zajmując miejsca na podium. Wstyd się przyznawać, ale jednak daliśmy dupy. Wnioski zostały wyciągnięte i następnym razem idziemy od razu po zwycięstwo.

Ogólnie zajebista impreza gorąco polecam. I na koniec jak to w Falloucie bywało, dorzucam taki prosty i prymitywny Easter Egg...
------------------------->Enjoy!<-----------------------

wtorek, 24 grudnia 2013

Wpis Świąteczny '13

Już po raz 2113 spotykamy się z rodzinami by świętować Saturnalia, czyli rocznicę narodzin małego Jezuska.

Zatem bez zbędnego przedłużania życzę wszystkim spokoju duszy, pieniędzy i miłości, a szczególnie:
- Wszystkim czytelnikom mojego blogaska życzę wytrwałości w czytaniu moich grafomańskich tekstów i cienkich fotografii.
- Współkarawaniarzon z Flying Caravans życzę sukcesu w restaurowaniu świetności organizacji
- Kolegom z drużyny Juggerowej życzę licznych czaszek i trafień, także trafień w czaszkę :D
- Ekipie Orgów OldTownu życzę aby impreza rosła w siłę ponad nasze najśmielsze oczekiwania
- Organizatorom innych Larpów życzę, że się z nimi spotkam na ich imprezie :D
- Fanom Fallouta, aby trwał.

I możecie sobie wysłac ode mnie taka oto pocztówkę na której jestem ja i moja kochana żona Marta.

środa, 2 października 2013

Metro 2033 w Wojkowicach, czyli larp Bunkier

Widzę po statystykach wejść na bloga, że część blogonautów postapo nie może się już doczekać, aż napisze coś nowego i zagląda intensywnie. Zatem obiecuję, że teraz będę was zanudzał częściej. Tymczasem...


W piątek 27 września wraz z Karlosem i Andrew wyruszyliśmy tunelem ze stacji metra Centrum w Warszawie do odległego podmoskiewskiego bunkra w Wojkowicach, aby wziąć udział w odbywającej się tam misji naukowej Polis. Wydarzenie organizowane było przez Iskrę i Peterusa (źródło facebook) z ekipy Outpostu/STO z górnego Ślunska. Wieczorem kiedy byliśmy już na obiekcie otrzymaliśmy swoje dokumenty i każdy udał się na zajmowane przez siebie stanowisko. Otrzymałem rolę oficera naukowego w randze porucznika, Karlos został kapralem w plutonie czerwonych, a Andrew tajemniczo zniknął i został larpowo Nieznajomym :D


Po ulokowaniu się w pomieszczeniach bunkra rozpoczęła się ciężka praca na misji w ciężkich warunkach ciasnych tuneli. Po odbyciu krótkich szkoleń z BHP, walki i szkoleń specjalistycznych trzy plutony rozpoczęły naprzemienną służbę wartowniczą przerywaną krótkimi wypadami na powierzchnię w poszukiwaniu próbek zdatnych do analizy naukowej. Tymczasem w tunelach i na powierzchni grasowały hordy mutantów, a gdzieniegdzie można było natknąć się na dziwnych mieszkańców powierzchni.


Celem misji było zbadanie okolicy i wyjaśnienie, dlaczego w tym miejscu na powierzchni przetrwała fauna i flora, oraz czy możliwe jest zasiedlenie tej okolicy. Dodatkowo należało zbadać ludzi, którzy mieszkają tu od czasów wielkiej wojny.


Aby utrzymać pracę oddziału, konieczne było stałe kontrolowanie pracy reaktorów i systemów wentylacyjnych, a także opanowanie obsługi komputera analitycznego. Naprawdę brawa za przygotowanie tych atrakcji należą się Peterusowi. Zarowno analiza próbek jak i system obsługi były ciekawe i ich obsługa dawała wiele radości. Atak na Moskwę był wisienką na szczycie tego tortu, kto grał ten wie, kto nie zagrał, może zagrać Tutaj.


Na szczególną uwagę zasługują w mojej ocenie warty nocne i starania graczy z Evil teamu, aby wartownicy nie mogli zasnąć i stale musieli bać się o swoje posterunki. Mutanci byli bardzo dobrze przygotowani, mieli odpowiednie stroje, maski i macki, a przede wszystkim atakowali znienacka, snuli się po okolicy jak zombie i byli ogólnie niepokojący.


Ciężko mi się wypowiedzieć na temat wrażeń na powierzchni, bo jako oficer naukowy nie wychylałem nosa z podziemi i jedynie oglądałem pobrane z tamtąd próbki ziemi, flory, szczurów, owadów i pedraków pochwconych przez patrole wojskowe. Czuć było jednak smaczki życia w zmilitaryzowanym Polis, wszechobecną biurokrację, monotonię wart i stałe zagrożenie reaktorów. Nie jestem też pewien czy wszyscy gracze złapali otwarty świat gry, pozwalający sporo zaimprowizować.


Dodatkowo chciałem bardzo podziękować pozostałym oficerom, Majorowi i jego spiskującej Adiutantce za postawę i głębokie zrozumienie technologii reaktorów ("no żołnierzu, to nie wygląda na trudne, pomachajcie nieco tymi wajhami") Kapitanowi za utrzymanie dyscypliny, Kapelanowi za wspaniałe pożegnanie Komisarza, Komisarzowi za wspaniale poprowadzony wątek spisku :D.


Wszystko fajno, ale narzekać też trzeba. Osobiście drażniły mnie znikające postaci na offie, orgowie mogli też zadbać o rozdanie karteczek z questami trochę wcześniej niż w połowie gry, ale pewnie sami wiedzą najlepiej gdzie popełnili błędy i na następnym Bunkrze będą lepiej przygotowani. W świecie Metra 2033 jest jeszcze wiele do wyeksplorowania. Zwłaszcza, że teren gry był idealny, podziemny kompleks był rozbudowany i na tyle obszerny, że było tam miejsce na posterunek Polis, i jeszcze sporo zostawało do zwiedzania i walki z intruzami, którzy nawiedzali podziemny świat.


Ogólnie moje wrażenia są jak najbardziej pozytywne, zarówno orgowie jak i gracze dali radę. Jak zwykle brawa dla ekipy Outpostu/STO, która rośnie w oczach i skupia coraz więcej graczy i orgów różnych imprez. Jako duża ekipa mają też naruchane całe góry larpowych przedmiotów, strojów i innych gadżetów poprawiających klimat zabawy. Oby tak dalej :D



Ps. Jeśli coś pominąłem lub przekręciłem proszę się upominać o prawdę, prawda nas wyzwoli. Na koniec dorzucam dokumentację z sekcji zwłok Porucznika Komisarza. Efekty trucizny pozyskanej z macki mutanta były naprawde interesujące...