Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ersoft. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ersoft. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 marca 2015

Nerd Cave, czyli nowy warshtat Vercy'ego


Dłuższy czas nic nie pisałem, bo w zasadzie dwa miesiące. Po drodze były przeprowadzki, dwie nowe roboty i przygoda z własnym biznesem, wiec mam alibi. Zresztą robię to głównie dla siebie więc tłumaczyć się nie muszę.


Co się stało w międzyczasie to udało mi się uzyskać od miasta lokal na działalność artystyczną! TADAM! Co oznacza, że mogę w spokoju wrócić do produkcji itemków i różnych bajeranckich rzeczy w zaciszu swojego warsztatu, ale nie tylko. Poniżej można sobie obczaić fotki z przeprowadzonej już częściowo przeprowadzki do nowego warsztatu. A warsztacik składa się z kilku blatów do roboty, szafy na graty i półek. Zrobiłem też sobie ekspozycję dla karabinków wieszaki i inne bajerki.


Ostatnimi czasy co i raz ktoś dopytuje się mnie jak zrobić jakiś larpowy przedmiocik, skąd biorę narzędzia, czy jakie mam materiały. Zamiast klepać w klawiaturę i tłumaczyć teorię, wolę zaprosić do siebie i pokazać jak się to robi w praktyce, w zamian za wspomożenie utrzymania lokalu jakimś groszem. Mam zamiar tez uruchomić znów operacje ruchania itemków, teraz mamy wreszcie miejsce do działań.


W ostatnią niedzielę, znaczy wczoraj, odbyła się też uroczysta inauguracja warsztaciku przy szampanie i piwkach. Fotki można obejrzeć poniżej.


Z innych newsów dodam jeszcze, że w miesiącu marcu mój blogasek przekroczył 50,000 unikalnych wejść co cieszy mnie tym bardziej, że w ostatnim czasie moja aktywność internetowa była nieco niższa, a poziom waszego zainteresowania nie opadł :D

wtorek, 13 maja 2014

Trochę wspomnień - Spring of Springs

Dobra, remont mieszkania już za mną, można wrócić do blogosferowania. Ostanie wpisy były takie raczej miałkie i ostatnio nie miałem czasu na dłubanie larpowe, ale wracamy na falę.

Wiosną 2012 roku wraz z kolegami z ekipy ASG wpadliśmy na pomysł zrobienia larpa w klimacie westernu. I zrobiliśmy wspaniała kilkudziesięcioosobową imprezę na forcie Piłsudskiego w Warszawie. W ruinach stojących tam garaży powstało miasteczko Goldville pełne życia i czyhających na każdym roku niebezpieczeństw. Goldville było miastem w ktorym wiele lat temu miała miejsce gorączka złota. Był tam sklep, bank, ratusz, pełnowartościowy bar i kasyno gdzie można było, przegrać w karty ciężko zarobione dolary. Fabuła opierała się na rywalizacji dwóch gangów Westsajdu i Eastsajdu o wpływy w mieście, oraz o grasującego w okolicy potwora Wendigo. Zabawa rozpoczęła się od pojedynku na rewolwery w samo południe, a następnie pogrzebu, potem było już tylko goręcej.


Rok później zrobiliśmy kolejną edycję tego wspaniałego wydarzenia, która opisywałem już tu na blogasku o TUTAJ .Niestety w tym roku z powodu zawirowań w ekipie i ogólnego braku czasu nie zebralismy sie ostatecznie do działania. Szkoda, mam nadzieję, że spróbujemy jeszcze zrobić jakąś wyprawę do Goldville...

Tu jeszcze galeria zdjęć z tamtego wydarzenia :D

wtorek, 24 grudnia 2013

Wpis Świąteczny '13

Już po raz 2113 spotykamy się z rodzinami by świętować Saturnalia, czyli rocznicę narodzin małego Jezuska.

Zatem bez zbędnego przedłużania życzę wszystkim spokoju duszy, pieniędzy i miłości, a szczególnie:
- Wszystkim czytelnikom mojego blogaska życzę wytrwałości w czytaniu moich grafomańskich tekstów i cienkich fotografii.
- Współkarawaniarzon z Flying Caravans życzę sukcesu w restaurowaniu świetności organizacji
- Kolegom z drużyny Juggerowej życzę licznych czaszek i trafień, także trafień w czaszkę :D
- Ekipie Orgów OldTownu życzę aby impreza rosła w siłę ponad nasze najśmielsze oczekiwania
- Organizatorom innych Larpów życzę, że się z nimi spotkam na ich imprezie :D
- Fanom Fallouta, aby trwał.

I możecie sobie wysłac ode mnie taka oto pocztówkę na której jestem ja i moja kochana żona Marta.

czwartek, 17 października 2013

Shotgun Postapo - czyli stylizowana pompka Falloutowa


Jakoś w lipcu nie miałem weny do pisania postów, a teraz mam, z kolei wtedy miałem fazę na robienie itemków i zrobiłem sobie postapowego Shotguna. Plan był taki by zrobić broń, która nie będzie pochłaniała dużych ilości amunicji, będzie poręczna, nieduża i klimatyczna. Poza tym miałem pewien niedosyt po Laser Rifle'u.

Akurat tak sie złożyło w tamtym czasie, że kupowaliśmy klasyczne dobre i sprawdzone Shotguny AGM. Kosztują zaledwie 49zł w wersji short (chwyt pistoletowy) i 59zł w wersji long (kolba karabinowa), mają dodawane w zestawie 3 magazynki i BBloader. Z taką cenę aż głupio nie wziąć :D Zatem po kilku aesgejowych strzelankach shotgunowych, pompka poszła na warsztat.


W zasadzie zaczynając pracę nie miałem za bardzo pomysłu na to, jak będzie miał wyglądać ostatecznie. Po prostu bawiłem się warsztatem, aż użyskałem zadowalające efekty. Pierwszym krokiem było pomalowanie elementów chwytu na drewniane kolory, chwytu pistoletowego i ruchomego łoża. Pociągnąłem je kolejno: czarną, rozcieńczoną ciemnobrązową, a na koniec drybrushowałem jasnym brązem. Używam farb akrylowych, pownieważ szybko schną i łatwo się nakładają, choć nie są zupełnie wodoodporne.



Drugie co mi przyszło do głowy, to światła. W tym celu użyłem prostych diodek w kolorze czerwonym. Z początku planowałem jedynie umieszczenie świecącego panelu po prawej stronie broni, jednak po krótkich przymiarkach wpadł mi świetny pomysł. Górna osłona lufy wykonana z ciekniej blachy i zaopatrzona w liczne okrągłe otwory nie przylega do lufy ale lekko odstaje. Pod tą osłoną umieściłem obok siebie pięć diodek. Niestety całośc wyszła mało intensywna, więc lufę pod ta osłoną pomalowałem na biało, aby lepiej odbijała swiatło, tym razem efekt był zadowalający. Z kolei po prawej stronie zbudowałem z pianki i kolejnych kilku diod (w tym jednej migającej) wspomnieany wczesniej panel. Zasilanie odbywa się z dwóch baterii 9V, niezależnie na podświetlenie lufy i panel boczny. Baterie umieściłem w puszce po jakimś gadżecie z pracy, którą przykręciłem do broni "na chama". Po prostu wywierciłem po boku wiertarką dwa otwory tak, aby włożone do wewnątrz śruby nie przeszkadzały wsadzaniu magazynka. Pojedynczy włącznik dźwigienkowy kontroluje oświetlenie i uruchamia on oba obwody naraz.



W zasadzie na tym zakończył się pierwszy etap "robienia" i w takiej formie broń pojechała na Rafinerię 3 oraz na OldTown. Gdzieś w połowie sierpnia miałem chwilkę czasu i siadłem sobie do dłubania i postanowiłem dorobić jeszcze kilka elementów poprawiających wygląd broni. Przede wszystkim zacząłem od zamaskowania wystających do tej pory kabelków, przy pomocy kawałków pianki. Potem bawiłem się ich przyklejaniem, zmieniając nieco bryłę środkowej części repliki. Dodatkowo postanowiłem zbudowac na końcówce lufy urządzenie, które nazywam akceleratorem, a które nadaje bardziej "laserowy" charakter zabwace. Wszystkie elementy pinakowe zabezpieczałem warstwą wikolu przed uszkodzeniami mechanicznymi, zobaczymy jak to się sprawdzi.


Bardzo fajnym jest to, że do takiego Shotguna dodają dwa dodatkowe magazynki, zatem można było pokusić się o przygotowanie dla nich odpowiedniej stylówy. Postanowiłem, że powinny wyglądać tak, aby przypominały trochę baterie lub ogniwa termojądrowe, zatem wystające z broni dno pomalowałem na pomarańczowo i nalepiłem tak żółto czarne paski ostrzegawcze, pozostałe strony magazynka tylko drybrushowałem tą samą farbą, ponieważ w trakcie używania i tak się poobcierają.


Na sam koniec zostawiłem sobie doklejenie klimatycznych opisów i symboli na magazynki i samą broń, aby dopełniały smaczku postapo. Na papierowe naklejki nałozyłem lakier do paznokci, aby się nie ścierały zbyt szybko.


Zatem otrzymałem klimaciarską broń dla postaci zwiadowcy lub najemnika. Lekką, funkcjonalną i oszczędną. Co prawda ukrywanie sie nocą z właczonymi lampkami nie ma wiele sensu, ale na pewno pozawala wyglądać złowrogo. Z kolei za dnia efekt świetlny jest słabo widoczny. Ale od tego jest wyłącznik :D


Ogólnie jestem zadowolony z efektów, to była tania i dobra inwestycja na niezawodnym mechaniźmie AGM.

poniedziałek, 20 maja 2013

Spring of Springs II


Wczoraj, znaczy 19 maja roku pańskiego 1873 (2013) obyła się druga edycja Larpa robionego siłami drużyny Bohaterów do Kwadratu.

Od świtu przygotowywane było miasteczko i jego wyposażenie. Ustawiane były lokale, rozlewane do butelek trunki. Pomimo naszych początkowych obaw uczestnicy dopisali i impreza się udała :D

Kolejna histora z GoldVille rozpoczęła się ogłoszeniem wyborów na burmistrza, który w zeszłym roku niefortunnie przywitał się z Panem Bogiem. Obie strony miasta szykowały się do nieuchronnej konfrontacji wyborczej. Tymczasem w okolicy rozpoczął się handel wydobywanym w górach srebrem i złotem. Za zarobione pieniądze wykupywano ziemię i nowe lokale użytkowe w mieście. Nawet zatwardziałych farmerów, którzy do śmierci przysięgalil bronić farmy Ojca w końcu dolarami przekoanno do zmiany postawy.

Tegoroczna zupa nie była tak samkowita jak poprzednia, jednak wszysko zostało zjedzone, więc mam nadzieję, że zawód nie był wielki.

Tymaczasem zło nie próżnowało i ludzie ginęli w tajemniczych okolicznościach. Znajdywano jedynie kości, ogryzione do czysta przez bestię, która grasowała w lesie, a której zwykłe kule się nie imały. Ogłoszono, że kto ubije maszkarona otrzyma wysoką nagrodę w gotówce i wkrótce śmiałkowie wyruszyli w poszukiwaniu broni zdolnej powalić stwora. Nieocenioną pomocą wykazał się Wódz okolicznych Indian, który służył mądrą radą i wiedzą o tajemnych shtukach.

W końcu doszło do wyborów i mimo kilku pojedynków kandydatów w walce o fotel burmistrza stanęli:
- Mordechaj "The Żyd" Mojżesz z tych Mojżeszów miejscowy żyd.
- Irokez Yarr'chiv z pochodzenia indianin, z przekonania rewolwerowiec.

Demokracja znów zwyciężyła i po oddaniu wielu dolar.... eee głosów okazało się, że między kandydatami jest remis. Centralna Komisja Wyborców zdecydowała zatem o przeprowadzeniu pojedynku aby wyłonić zwycięzcę. Żydowski spisek producentów broni doprowadził jednak do zablokowania sputu w rewolwerze Irokeza i spektakularnie zwyciężył Kandydat z "tych Mojżeszów".

Kiedy słońce zachodziło, kolejna edycja Larpa dobiegła końca....

Podziękowania kieruję do wszystkich, którym chciało się w jakiś sposób pomóc w jego organizacji, do uczestników, do decydentów dzięki którym FP popadł w ruinę :D To był wspaniały LARP. Mam nadzieję, że w przyszłym roku też się uda.

czwartek, 16 maja 2013

Nasrallah Wiosenny

W ostatni weekend pojechałem na Nasrallah - sztandarowy wyjazd Bohaterów do Kwadratu.

W tym roku dla odmiany odbywał się na działce Kreta (jednego z naszych świeżo ochrzczonych rekrutów). Jak co roku pobawiliśmy się, wypiliśmy co nieco piwa i wódy, i ogólnie sie dochamiliśmy i odprężyliśmy.

Niestety z powodu innych obowiązków mogłem dojechać dopiero o północy. Ale mam nadzieję, że współkompani mi nie mają za złe. Karniakiem roku 2013 został Patryniu, który przez sen obrzygał nową kanapę :D, ale zawsze ktoś musi piastować to niechlubne stanowisko. Taka tradycja.

Sobota rozpoczęła się pod hasłem "idziemy strzelać", ale średnio zachęcające warunki pogodowe i trudy we wstawaniu + odległość od miejsca strzelania wpłynęły na opadnięcie siły i morale, toteż tegoroczne strzelanie na Nasrallahu było zdecydowanie krótsze niż zazwyczaj. Za to w intensywnym użyciu był BOHATERSKI WALEC BOJOWY, który zbierał straszliwe żniwo!!!

Za to było wiele innych atrakcji, w tym Kociołkowy makaron, ważni goście w postaci Koziara (tak, tego Koziara) i ogolnie wesoła atmosfera. Na finał zostawiłem swój popisowy numer barda (+10 do charyzmy) opowiadając nieśmiertelna "Bajeczkę o królewnie i trzech braciach", autorstwa hr. Aleksandra Fredry.


Poniżej macie do obejrzenia pierdylion zdjęć zrobionych przez Gniadka. Wystarczy kliknąć na foto!