niedziela, 4 września 2022

PzKpfw IV Ausf.H 1:35

PzKpfw IV Ausf. h, 1:35, Academy kit 13233 + random reclaimed old figures added. Pactra Painted with a brush.


I started this model years ago, and this summer decidet to finish it. It is a cheap model, not very well made. So I added some round old figures to fit with it. Effect is fine. I've made better models :D





środa, 22 czerwca 2022

Horch type 1A

Horch type 1A,  Tamiya kit 35052, Miniart Artillery raiders Figures added.

An oldie, with heavy dust on it. I made it like 5 or 6 years ago..










wtorek, 21 czerwca 2022

PzKpfw IV Ausf. D 1:35

 PzKpfw IV Ausf. D, 1:35, Tamyia kit + Miniart/Masterbox figures added, + some minor mods to the kit. Pactra Paint.












Raupenschlepper Ost 1:35

 Raupenschlepper Ost 1:35, Italieri kit. Unfortunately, one of the tracks was damaged in making. Canvas made out of tissue.






sobota, 22 stycznia 2022

W Stalingradzie jesienią 1942. cz.I

    W 2018 roku kupiłem sobie gablotkę na modele, aby prezentować je w pracy. Każdy kto kiedykolwiek szukał gablotki zna produkt Ikei DETOLF, który jest tani, pojemny i zajmuje niewiele miejsca. Takąż to gablotkę zakupiłem sobie i zapełniłem modelami poza najniższym pięterkiem, na który postanowiłem wykonać makietkę, o której będę dzisiaj pisał. 



    Zatem odmierzyłem sobie wymiary przestrzeni, z wysokością włącznie i wyciąłem z kawałka płyty HDF adekwatną podstawkę, na której wkrótce powstał piękny czterokondygnacyjny budynek z pianki pod panele podłogowe. Niestety zdjęcia które wtedy wykonałem przepadły gdzieś w pomrokach dziejów, a prezentowały one bardzo starannie przeze mnie wykonane uszkodzenia konstrukcji betonowych stropów na ostatnim piętrze budowli, ze starannie wyginanymi drutami zbrojeniowymi wystającymi licznie z każdego uszkodzonego elementu, a z których byłem niezwykle dumny. Tak dumny, że tej dumy wystarczyło mi aż do marca 2021 roku, kiedy zabrałem się za kolejny "etap" pracy nad tą makietą.



    Początkowo miała to być scenka walk w powstaniu warszawskim, ale z braku odpowiednich modeli na powstańców i z chęci wykorzystania innych zestawów, które już od dawna czekały pomalowane, zdecydowałem się na Stalingrad.




    Zatem w pierwszej kolejności pokryłem całą konstrukcję czarnym sprayem akrylowym, aby mieć odpowiedni podkład. Poza tym całość już od paru lat zbierała kurz, zatem dobrze jej zrobiło mycie dmuchanie i malowanie. Od 2018 roku nauczyłem się też kilku modelarskich sztuczek i miałem zamiar je wykorzystać. Dodałem więcej gruzów, i z patyczków do mieszania kawy postawiłem szkielet konstrukcji dachu. W otwory okienne wstawiłem wykonane z patyczków framugi. Dzisiaj żałuję że nie wykonałem ich nieco staranniej, bo niektóre okna są po prostu krzywe, ale na dalszym etapie było już za późno na rwanie wklejonych już elementów, a była to dosyć żmudna praca.


    Następnie przy pomocy masy szpachlowej do drewna położyłem na zewnętrznej części budynku "tynk" w dwóch warstwach. Niektóre elementy piankowej konstrukcji zostawiłem odkryte, aby móc w nich wyrzeźbić wystający spod tynku ceglany mur. Przy nakładaniu masy na dół spadło dużo różnych oskrobków i resztek, które starałem się zaaranżować w gustownie zaśmiecające ulicę kawałki gruzu i ogólnego syfu, wyściełającego ulice zrujnowanego miasta. 


    Następnie całą fasadę pomalowałem na szaro farbą akrylową. Początkowo w każde okno wstawiłem pojedynczą zapałkę imitującą "okno", ale później byłem niezbyt zadowolony z efektu, więc wszystkie wyrwałem i zrobiłem całe okna na nowo. 

    

    Kiedy zewnętrze sobie schło, zabrałem się za wnętrza. Wnętrza powinny być białe, więc pomalowano je na biało. Efekt był taki sobie. W zasadzie od razu czułem, że mnie nie zadowala.


    Przyszedł mi zatem pomysł, aby wnętrza pokryć tak jak to robiono w każdym domu, gdzie było średnio ładnie - tapetami. Po krótkich poszukiwaniach w internecie wyszukałem kilka ciekawych wzorków w stylu art deco, druk w punkcie xero i zabrałem się do roboty. Technika byłą dla mnie kompletnie nowa, metody wykonania wymyślone na kolanie. Efekt uważam, za całkiem fajny. Zwłaszcza, jak się dobrze przemyśli co się chce zrobić i gdzie. Nie wszystko wygląda jakbym chciał, ale na pewno było lepiej. 


Nastepnie przyszła pora na drybrush na wasadzie, aby nadac jej nieco faktury. najpierw grafitowoszarym. a następnie jasnoszarym kolorem. Gdzies na tym etapie budowy stwierdziłem, że fasadzie brakuje nieco wyrazu architektonicznego. Nie podobały mi się też zbytnio okna. 




    W związku z tym postanowiłem dodać nieco detali, które zawsze nadają modelom prawdziwości. odsłonięte elementy tynku pomalowałem w fakturę cegieł. dodałem nieco płaskiej architektury na parterze budynku. Ze pociętych słomek zaczałem wypełniać szkielet dachu dachówką. Dodałem też rynny, i proste latarnie.  



     Na tym etapie zacząłem też usuwać częściowo okna. Na znacznie wczesniejszym etapie zrobiłem je niezbyt starannie i teraz miałem poczucie, że są po prostu krzywe i brzydkie. wyłamałem zatem usawione centralnie zapałki i w każde okno wstawiłęm prostokątną framugę z zapałek. Na zdjęciu poniżej widać pierwsze dwa zrobione okna. I ta metodą przerobiłem wszystkie okna na nieco ładniejsze, choć oczywiście efekt byłby znacznie lepszy gdybym od razu zrobił okna jak należy.




Na tym etapie zaczałem tez powoli już malować modele do dioramki. 




I na tym chyba zakończę etap pierwszy, ciag dalszy nastapi.

wtorek, 28 grudnia 2021

Feld Artilerie Stellung 1941

 
    Wiosną 2020 roku potwornie mi się nudziło w pracy z powodu lockdownów wiec zacząłem dłubać nad makietką, która była by oparta o okopy niejako wchodzące w głąb tejże makietki. I urodziłem takie oto dzieło modelarskie którym się nieco pochwalę. Ale od początku.

    W pierwszej kolejności zmierzyłem sobie dokładnie półeczkę, na której miała stanąć owa makietka i zdecydowałem, że bedzie mieć wymiar nieco mniejszy od tejże, zatem 35 na 125 centymetrów. Następnie nakleiłem na nią kilka (chyba 8 lub 9) warstw pianki 5mm pod panele podłogowe, tak aby stojący bezpośrednio na ostatniej warstwie żołnierz w skali 1:35 był zakryty okopem po szyję. Potem zdecydowałem jednak zrobić je nieco płytsze bo odnalazłem gdzieś w internetach rysunki prawidłowo przygotowanej pozycji dla baterii lekkich haubic i na takim planie postanowiłem się oprzeć. Zatem odrysowałem sobie mniej więcej wzorcowy ukłąd z niewielką dewiacją i zabrałem się za budowę "pozycji ogniowej". Ostatecznie wyczytałem, że transzeje powinny być podręcznikowo głębokie na 140cm, zatem sięgać mniej więcej do piersi dorosłego mężczyzny. Nieco płytsze zaś powinny być same stanowiska dla dział. Magazyny amunicji powinny znajdować się nieco dalej niż w skali pozwalała by mi makieta, wiec jeden ustawiłem nieco bliżej, a drugi sięga już poza model, bo w warunkach polowych na pewno bywały różne dewiacje od wzorca.


    Tak powstał ostateczny plan stanowiska, składającego się z dwóch dużych wykopów połączonych transzejami, magazynem amunicji, krytym schronem i ochronnymi wałami ziemnymi. Z obu boków okopy prowadzą do innych stanowisk. Na tym etapie nie miałem jeszcze modeli, poza kilkoma pomalowanymi figurkami żołnierzy niosących amunicję z Master Boxa. 

    Kiedy już wykonałem w piance ogólny kształt całego modelu, zabrałem się za zgrubne pokrycie całości wikolem i papierem toaletowym dla uzyskania ogólnej faktury i kształtów. Zrobiłem też szerokie zejścia do stanowisk, po których armaty mogły by być stoczone na stanowiska. Całość po wyschnięciu pokryłem czarną farbą akrylową w spreju na podkład i poprawiłem niektóre miejsca pędzlem. 


    Dodatkowo niektóre miejsca, w których chciałem uzyskać gładkie obłości, zaszpachlowałem gipsem z resztkami fugi. dzięki temu w niektórych miejscach uzyskałem sztywne i twarde powierzchnie o obłych kształtach na podjazdy dla dział i wały ziemne.

    Teraz można było zabrać się za modelowanie widocznych detali terenu. W pierwszej kolejności pokryłem głębokie części wykopów posypka modelarską imitującą rozkopany piach firmy Warlord - Rocky Sand. Moja technika nakładania posypek polega na nakładaniu wprost na suchą powierzchnię makiety, a następnie zwilżam posypkę miksem wikolu i wody w proporcji 1:4 podawanym na makietę strzykawką, dzięki czemu bardzo precyzyjnie kontroluję gdzie trafia klej i w jakiej ilości. Taka technika wymaga niestety, aby po każdym nałożeniu posypki odczekać dwa dni aż całkowicie wyschnie. uzyskana powierzchnia jest twarda i lekka, nie sypie się przy dotyku palcem, ale jeśli potrzebujemy jeszcze nad nią popracować, to można ją modelować metalowym narzędziem.


    Następnie zająłem się budową szalunków i innych konstrukcji drewnianych. Do tego używam patyczków do mieszania herbaty, które pozyskuję przy każdej wizycie w Ikei za darmo. Można sobie po prostu wziąć ich garść na luzie, a taka ilośc wystarczy na wiele modeli. Od biedy pewnie można kupić takie patyczki w makro, ale wtedy musimy zapłacić za wielkie worki, a nie każdy ma miejsce na składowanie takich ilości. Bardzo lubię ten patyczkowy materiał, bo nadaje się zarówno do budowania konstrukcji jak i detali, mebli, framug, okiennych i innych drobnych drewnianych elementów. z łatwością się maluje, ale tez dobrze się prezentuje sam w sobie. Ja spryskuję patyki baardzo rozcieńczoną farbą brązową, lub czarną, robiąc taki jakby wash, który wsiąka w drewno i wyciąga fakturę na modelu. 
    Z patyczków wykonałem na makiecie szalunki okopów, półki na amunicję, wzmocnienia wałów ziemnych, całe wnętrze ziemianki i paliki na których oparłem potem siatki maskujące. Dodatkowo niektóre elementy zakotwiczyłem w piankowym podłożu przy pomocy "śledzi" wykonanych z takich samych patyczków i zapałek. 


    Na dioramie stoją dwa działa. Ponieważ Leichte FeldHaubitzez mimo powszechnego występowania w wehrmachcie, nie są szczególnie popularne wśród modelarzy to nie są też bardzo dostępne w sklepach. Chciałem skleić modele różnych producentów aby nie robić dwa razy identycznych zestawów.

    Przeszukując oferty w kraju, odszukałem jedną 10,5cm leFH18 z zestawu AFV35050, do której w tym samym sklepie był też zestaw dodatków, to jednak była to jedyna sztuka i w dodatku musiałem nieco poczekać na kuriera. Całe szczęście, że dioramek nie robi się w jeden wieczór i jest zapas czasu. Model AFV jest oczywiście piękny, wyposażony w bardzo szczegółowe dodatki i świetnie się skleja, ale przede wszystkim zawierał wystarczającą ilość kalkomanii do oznaczenia całej baterii dział. Co ciekawe wiele elementów wykonanych jest z przeźroczystego plastiku, przez co w teroii można by spojrzeć przez celownik po odpowiednim pomalowaniu. 





    Drugim działem jest leHF18/40, to samo działo na zmodernizowanej lawecie, zatem spokojnie mogące występować w tej samej baterii. Pochodzi z zestawu Dragona 6795 10.5cm leFH18/40 w/Gun Crew. Kosztując praktycznie tyle samo co poprzedni model, miało w zestawie całą obsadę świetnie wykonanych figurek Dragona, które same w sobie prezentują najwyższą jakość. zestaw co prawda nie zawiera kalkomanii, za to zawierał elementy fototrawione do obu wersji armaty, przez co przydały się też do poprzedniego modelu. 

    Oba działa prezentują się świetnie, są stosunkowo proste w malowaniu, i wspaniale się prezentują na dioramce z lemieszami wbitymi głęboko w grunt. 


    Oczywiście wspomniana obsługa pochodząca z zestawu dragona to nie wszystkie modele na dioramie. 

    Z biedy ofertowej na artylerzystów do modelu kupiłem jeszcze dwa pudełeczka Trumpetera, zawierające komplet artylerzystów do ciężkiej haubicy 15cm sFH18. dodano do nich też zapas pocisków do tejże który zostawiam sobie na jakąś inną dioramkę. Pochodzą z zestawów tru00425 i tru00426 i niestety nie są to najpiękniejsze modele, ale włożyłem w nie nieco pracy, aby poprawić ich wygląd. Przede wszystkim dodałem nieco wyposażenia, paski na których jest zawieszone, hełmy. Nieco poprawiłem pozy dodając kilka elementów z Green Stuffu. Efekt nie powala, ale przytnajmniej da się na nie patrzeć bez łez. Zadbałem też, aby nie stali zbyt blisko z modelami Dragona aby nie wypadać najgorzej przy porównaniu :D. Zapełnili jednak pięknie przestrzeń na dioramce. 

    Do tego dodałem jeszcze figurki Mini Art z starszego zestawu mna35033, z którego działo zużyłem do innego modelu, zaś figurki długo leżały pomalowane w szafce czekając na swoją kolej. Są to figurki żołnierzy niosących skrzynie z amunicją to względnie pasowali do scenerii. Oczywiście malowałem ich parę lat temu, wiec przed umieszczeniem na dioramce dorobiłem im druciane uchwyty do skrzyń, no i pomalowałem od nowa twarze i dłonie lepszą techniką. Resztę uznałem za akceptowalną.



    Na dioramce jest jedno większe drzewo wykonane z drutu i gotowych plastikowych wytłoczek na drzewka które kiedyś kupiłem wraz z posypkami od modelarza na allegro. Oraz kilka mniejszych drzewek z pojedynczej wytłoczki. Listowie imituje zielona gąbka zmielona w maszynce do mięsa na drobno. 

    Całość pokryta jest kępami trawki statycznej w kilku odcieniach. 


    Na dioramie przygotowane są także dwa dzieła maskujące, które są moją inwencją w tym zakresie. Mam je na kilku modelach i jestem bardzo zadowolony z efektu. Jest to po prostu gaza dostępna w każdej aptece za grosze, namoczona w zielonym roztworze farby i wikolu z wodą, dzięki czemu są sztywniejsze niż szmatka, ale elastyczne i pięknie dają się formować na modelu. wystarczy je namoczyć dobrze w roztworze, a następnie wysuszyć. po nałożeniu na model warto je jeszcze raz dobrze nawilżyć i doformować, aby pięknie się układały. Dobrze prezentują się rozwinięte na stelażach i budynkach, jak i zwinięte na pojazdach, zrolowane, lub luźno dyndające. 


    Do dioramki wraz z jednym z dział dokupiłem jeszcze zapas amunicji z zestawu afv35062 German 10.5 cm Ammo and Accessories. To kilkadziesiąt pieknych pocisków wraz z skrzynkami transportowymi. Na modelu pięknie się prezentują, mają wiele drobnych elementów takich jak skrzynie łądunków prochowych i zapalników. Godny dodatek do takiej dioramki. 



    Na koniec galeria pozostałych zdjęć wykonanych na różnych końcowych etapach montażu. Możliwe że jeszcze będę przy nim dłubał, ale zasadniczo uznaję ten model już za ukończony. 

    Miłego oglądania.